



To był paradoks. Czym byśmy nie karmili naszego labradora Toby'ego, każda marka obiecywała zdrowie, a on nie miał apetytu i chorował coraz bardziej. Bolące stawy, swędząca skóra, kłopoty z trawieniem.
Z rozpaczy spróbowaliśmy jeszcze jednej rzeczy - gotowania w domu. I zaczęliśmy przecierać oczy. Problemy Toby'ego łagodniały już po kilku dniach. Po kilku tygodniach i miesiącach znikały zupełnie.


Wyjaśnienie szybko znaleźliśmy w zagranicznych badaniach naukowych. Psy mają podobnie jak my, ludzie. Żeby być zdrowe przez długi czas, muszą dbać o swój mikrobiom. Dawać mu jedzenie pełne świeżego mięsa, warzyw i ziół. Nie tanie wypełniacze, takie jak soja, pszenica i kukurydza.
A właśnie tymi zamiennikami karmy są dziś niestety napchane. Często nawet te ładnie opakowane, premium, które obiecują zdrowie. Przyjaznym bakteriom w jelitach brakuje wtedy składników odżywczych, a odporność słabnie.


W Ruf Ruf nie chodzi nam o to, żeby napełnić psom brzuch, ale o to, żeby wesprzeć ich well-being. Czyli ogólne zdrowie i dobre samopoczucie.
Dlatego do karm nie używamy żadnych tanich wypełniaczy, a zamiast nich dodajemy żywe probiotyki i zioła. Według najnowszych badań u psów jest to bowiem tak samo jak u ludzi.
Zdrowie zaczyna się w jelitach. Im więcej przyjaznych bakterii w naszym mikrobiomie, tym lepsza odporność i nastrój.
Na spacer wystarczy teraz jeden woreczek
Alergie ustępują
Lepszy apetyt, więcej energii i skupienia na szkoleniu
A zamiast tego znów zrównoważony i wesoły pies
Przeczytaj, co mówią o nas ich opiekunowie - tutaj albo na Ceneo