O karmach

Historia komercyjnych karm dla psów

8.03.2021 | 4 min czytania

Wilki, wilki udomowione i psy żyjące w naszych domach jeszcze do połowy XVIII wieku odżywiały się bardzo podobnie. Ich jadłospis składał się głównie z mięsa, kości i podrobów. Do tego czasu zapewnialiśmy psom pokarm naturalny dla ich gatunku. W pełni szanowaliśmy więc ich naturalne potrzeby i potrafiliśmy zapewnić im dobre psie życie. Potem przyszedł przełom.

Od robotnika do domowego pupila

Wraz z warunkami chowu zmieniało się też ich jedzenie. Na wsiach psy długo pozostawały psami pracującymi, które nadal pomagały właścicielom w codziennych zajęciach, dostawały resztki, a ich życie dalej biegło dość zdrowym torem. Króliki, kury i kurczaki hodował na wsi niemal każdy, więc o resztki nie było trudno.

W miastach część ras zaczęła żyć bliżej swoich właścicieli, stała się domowymi pupilami, a ludzie zaczęli zmieniać im także nawyki żywieniowe. Zamiast resztek od rzeźnika pojawił się popyt na wygodniejszy sposób karmienia psów. Cofnijmy się teraz w przeszłość i przyjrzyjmy się temu, jak rozwijały się karmy komercyjne.

XIX wiek i narodziny „psich herbatników”

Za ojca założyciela karm komercyjnych można uznać Jamesa Spratta, który w XIX wieku zaczął w Anglii produkować pierwszą przemysłową karmę dla psów. Kiedy zauważył w portach psy dojadające resztki sucharów po marynarzach, narodził się pomysł prostego jedzenia dla psów, które da się przechowywać w domu i które długo zachowuje przydatność. Jedzenia, którego nie trzeba długo przygotowywać ani kosztownie magazynować — wystarczy otworzyć opakowanie i wysypać do miski. Przy okazji wybrał świetną strategię marketingową: celował w zamożniejszych klientów, którym dał poczucie ekskluzywności.

Niestety była to pozłotka, która miała zamaskować prawdziwą zawartość produktu. Spratt swoje psie herbatniki wytwarzał głównie ze zboża i krwi wieprzowej. Nie trwało długo, zanim takie jedzenie zaczęło odbijać się na jakości życia psów. Dzięki świetnemu marketingowi szły jednak szybko na sprzedaż — co w przypadku wielu podobnych produktów jest aktualne do dziś.

XX wiek — psie puszki i pierwsza sucha karma

Na początku XX wieku firma Spratta rozszerzyła dodatkowo produkcję o karmę w puszkach z koniny. Ta szybko stała się hitem. Druga wojna światowa zatrzymała jednak produkcję puszek, bo metal był potrzebny do wytwarzania amunicji. Producenci musieli więc zacząć myśleć, czym wypełnić powstałą lukę na rynku.

Druga połowa XX wieku upłynęła więc pod znakiem pierwszych suchych karm powstających w technologii ekstruzji. Producenci karm dla psów zaczęli korzystać z technologii stosowanych przy produkcji płatków śniadaniowych. Mokre składniki trafiają do maszyn, gdzie pod wysokim ciśnieniem i w wysokiej temperaturze niszczy się duża część składników odżywczych, w tym witaminy, aminokwasy i enzymy. Ciasto przeciskane jest następnie przez matrycę, a obracający się nóż kroi z niego granulki.

W latach 80. i 90. XX wieku koncerny zaczęły produkować wyspecjalizowaną suchą karmę, żeby wywołać wrażenie prawdziwego profesjonalizmu i uwzględnienia indywidualnych potrzeb psa. Pojawiła się więc karma dla psów o różnej aktywności, w różnym wieku i różnej wielkości. Marketing znów ruszył na pełnych obrotach i ludzie nabrali przekonania, że sucha karma to najlepsze, co mogą zaproponować swoim psom. Nawiasem mówiąc, wielu wierzy w to do dziś.

XXI wiek i powrót do pokarmu naturalnego dla gatunku

Wielu właścicieli czworonożnych kumpli zaczęło zdawać sobie sprawę, jaki wpływ na zdrowie psa ma jedzenie. Badania zwracają uwagę na wzrost niektórych chorób u psów — według raportu amerykańskich klinik Banfield z 2016 roku cukrzyca występuje wśród ich pacjentów o 79,7% częściej niż w 2006 roku. Psy, które kiedyś umierały ze starości, dziś cierpią na choroby cywilizacyjne, takie jak problemy ze stawami, kłopoty trawienne, problemy skórne, cukrzyca czy nowotwory.

Dlatego ich właściciele zaczęli szukać odpowiedzi w czasach, kiedy psy cieszyły się dobrym zdrowiem. Znów zaczęli karmić je surowym mięsem i kośćmi, starając się zachować więcej enzymów i witamin w naturalnej postaci. Dla wielu z nich przygotowywanie takiego jedzenia bywa jednak trudne — choćby w podróży, kiedy nie sposób zabrać ze sobą zamrażarki.

W odpowiedzi na to część producentów zaczęła poprawiać zarówno proces produkcji suchej karmy, jak i sam dobór składników. Na przykład my w Ruf Ruf nie używamy żadnych sztucznych dodatków ani wypełniaczy. Suchą karmę wytwarzamy ze świeżego mięsa, żeby zachować jak najwięcej składników odżywczych.

Tomáš Juchelka
Autor článku

Tomáš Juchelka

Ředitel Rufruf

Tomáš je zakladatel značky Rufruf, odborník na psí výživu a vášnivý pejskař.